Wednesday, September 17, 2008

Indyjskie koleje czyli podstawowe różnice mędzy 3AC a 2AC

i dlaczego 2AC = "snobs class".

Poprzedni weekend spędziłam w Jaisalmerze, co pozwoliło mi na dokonanie kilku odkryć i poczynienie kilku ciekawych obserwacji, ale przede wszystkim umożliwiło mi zaznajomienie się z kolejami indysjkimi. Na razie tylko z 2AC (wzrokowo) i 3AC (doświadczalnie), ale mam nadzieję, że to dopiero początek.

Żeby zaznajomić się z indyjskimi kolejami, trzeba najpierw kupić bilet. Najłatwiej chyba internetowo - http://www.irctc.co.in/ przy czym najpierw trzeba się zarejestrować i wypełnić przydługi formularz, potem można już kupować bilety dla max 6 osób podróżujących razem (przy czym tylko jedna z nich musi mieć przy sobie paszport - którego i tak nikt potem nie sprawdza). Nie zawsze ma się od razu miejsce, częściej kupuje się bilet WL (wiating list), a potem na miejscu idzie do okienka i ma przydzielone łóżko, ciekawe tylko, co się dzieje, gdy na miejscu też nie ma miejsc? Za bilet trzeba zapłacić kartą - kredytową lub debetową jak kto woli, mnie zajęło trochę czasu nim doszłam, z której bramki mogę zapłacić moją Citibank Visa (nie ma osobnej bramki dla Citibanku :(), ale w końcu się udało i zostałam dumną właścicielką dwóch biletów (tam i spowrotem kupuje się oddzielnie) na pociąg na odcinku Gurgaon-Jaisalmer 890km=18h w jedną stronę, w wagonie 3AC, całkowity koszt 101zł=1800Rs (w dwie strony).

Teraz czym się różni 2AC od 3AC:
- 2AC to lodówka, 3AC to przyjemny chłodek, choć momentami też robi się zimno.
- 2AC ma łóżka na stałe, w 3AC tylko górne łóżko jest na stałe, w zasadzie dolne też, tylko, że w ciągu dnia służy za ławkę do siedzenia, podczas gdy środkowe zazwyczaj robi za oparcie.
- w 2AC nie ma środkowego łóżka za to są firanki, więc ma się odrobinę prywatności, która w warunkach pociągowych jest zupełnie zbędna. Firanki pozwalają jednak zniwelować konflikt pt. ja chcę czytać, sąsiad chce spać.
- w 2 AC prywatność zyskuje się kosztem przedziałowej integracji - nie ma wspólnej ławki do siedzenia, co minimalizuje możliwość dostania darmowej domowej kolacji, tego, że ktoś ci postawi chai i poczęstuje ciasteczkiem rano, przyjemnej pogawędki w międzynarodowym towarzystwie (hiszpańsko-indyjsko-polskim), spotkania dwójki sąsiadów zza południowej granicu spędzających wakacje w podróży po Indiach, etc.
- różnica między 2AC i 3AC, to też dodatkowe około 35%, które trzeba zapłacić, co stanowi równowartość noclegu w turystycznym hoteliku i dobrego obiadu.

Jak na razie jestem bardzo zadowolona z 3AC, ale o ile tylko nadarzy mi się okazja i towarzystwo postaram się zapoznać z urokami znacznie tańszego sleepera, 3AC jest bezpieczne i dobre na samotne lub quasi-samotne (czyli wszyscy w różnych częściach wagonu/wagonach) podróże, ale mam pewne podejrzenia, że AC to jednak nie to co lubię najbardziej, bo z tego całego AC teraz mam zapalenie gardła.

No comments: