Saturday, December 13, 2008

O tym jak prawie mnie okradziono w Delhi.

Prawie, bo na szczęście z mojej torebki nic nie zginęło. Zasada jest taka wsiadasz do zatłoczonego autobusu, w którym ktoś ci rozcina torebkę i wyjmuje z niej to, co mu potrzeba względnie zbiera to, co z niej wyleciało. Autobus najlepiej, żeby był prywatny, w prywatnych autobusach to konduktor przedziera się do Ciebie, a nie ty do konduktora i pewnie jest to jedna z przyczyn, dla których w prywatnych jest ciaśniej. Druga, to pewnie taka, że prywatny nie ruszy z miejsca póki nie pęka w szwach, a państwowe mają po prostu swój rozkład jazdy i tak jeżdżą.
Ja zrobiłam błąd - wsiadłam do zatłoczonego prywatnego autobusu, w którym ktoś (czytaj - złodziej) rozciął mi torebkę, ale ku jego zaskoczeniu, a mojejmu zadowoleniu z torebki nic nie wypadło. Dalej nie zdążył nawet niczego wyjąć, w zasadzie to nie wiem jak to się stało, że nic dosłownie nic z mojej torebki nie zginęło, a miałam w niej portfel, telefon i aparat fotograficzny, który chciałam oddać do serwisu na CP (serwis jak można było przewidzieć, znaczy w Europie możnaby było przewidzieć, był w sobotę zamknięty, więc będę musiała udać się tam w poniedziałek, względnie mogę kupić nowy aparat fotograficzny, a ten zabrać do domu i oddać do naprawy w Warszawie, co jest o tyle korzystne, że aparat jest na gwarancji jeszcze przez najbliższy rok). Zapomniałam dodać, że w torebce miałam też książką, gazetą, szal i totalny bałagan - zakładam, że ten ostatni czynnik mógł przyczynić się do udaremnienie kradzieży. Bałagan polega na tym, że nawet ja mam problemy, żeby cokolwiek w mojej torbie znaleźć a co dopiero taki złodziej ma zrobić. Druga rzecz, że ja cały czas trzymałam rękę na torbie, więc możliwe, że po prostu poczułam, że coś z torbą jest nie tak, jak mi ją przecinali i od razu wzięłąm ją do przodu. Nie da się ukryć, że w całym tym nieszczęściu miałam dużo szczęścia. Co więcej mam dziwne wrażenie, że próbowano mnie okraść nie raz, a dwa razy, bo torba jest przecięta w tylnej części z dwóch stron, więc albo nie zauważyłam, że ktoś mi ją kilka razy pociął, albo pan, który właśnie szybko opuszczał kolejny autobus, w momencie, gdy ja do niego wsiadałam, i który zachaczył (?) o moją torebkę, również postanowił przeciąć ją nożem w celu znanym. Oczywiście pierwszą rzeczą, którą zrobiłam było włożenie ręki do dziury i sprawdzenie, czy wszystko jest, portfel wyczułam od razu, uff co za ulga, teraz gdzie jest komórka? Na szczęście też była. Dalej jak się wydostać z autobusu zanim, ktoś mnie naprawdę okradnie - też się udało. Później jeden ze studentów na MDI zapytał się mnie, czy złóżyłam skargę - 'wiesz chciałam jak najszybciej wyjść z autobusu i sprawdzić czy nic nie zginęło zwłaszcza, że
najważniejsza rzecz - portfel - był.'

Do zapamiętania - nie wsiadać nigdy w Indiach do zatłoczonych prywatnych autobusów.
Do zrbienia - kupić na lotnisku w Helsinkach nową torbę Longchampa - drogie to, ale przynajmniej antywłamaniowe. :)

Saturday, December 6, 2008

Dlaczego mnie budzą o 4 rano?

Nie, nie zamamówiłam budzenia, nigdzie się nie wybieram, jedyne co chcę, to spać spokojnie do 9-10 rano, bo położyłam się po pierwszej - zwykła rzecz na MDI. Mówią - 'MDI never sleeps' - może, ale ja mam zwyczaj spać o 4 rano, może komuś się to wydać dziwne, ale wcale nie mam wrażenia, że przesypiam całe życie. Wręcz przeciwnie, czuję, że mogę bardziej życiem się cieszyć, gdy się wyśpię. Więc budzą mnie o czwartej rano. A w zasadzie to budzi mnie pan w czerwonej kurteczce z poprzedniego Imperium (taki event na MDI, co się co roku w listopadzie/grudniu odbywa). Najprawdopodobniej pan był również mocno niezadowolony z faktu, że musiał kogoś o 4 nad ranem budzić i mocno speszony całą sytuacją, ale kazano mu to musi. Nie na MDI nie było pożaru (swoją drogą jaki kolor ma tu strój strażacki? - nieważne kurteczka i tak była z Imperium i ze strażą nie miała nic wspólnego), nie nikt nie zginął, nie zdarzyło się nic złego. Pan z niewiadomych przyczyn (albo jego zwierzchnik*) chciał się dowiedzieć - do kiedy zostanę, ile osób jest w pokoju (tak jedna - Jana moja roommate wyjechała w piątek rano), ile osób jest w pokoju naprzeciwko (jedna, Laura wyjechała wczoraj wieczorem). Kiedy wyjeżdża Constanza - we wtorek? Jaki jest kontakt do Costi, bo nie ma jej w pokoju - nie podam, bo nie mam do niej telefonu, a nie powiem panu, żeby sobie szukał w drugim akademiku. :P Nie będę udawała, że poziom angielskiego osoby, która mnie obudziła, wystarczał do uzyskania ode mnie tak szczegółowych informacji. W celu rozwiązania problemów komunikacyjnych o 4 rano została również obudzona jedna z miejscowych studentek. W zasadzie nie mam zielonego pojęcia jaki był cel budzenia mnie o 4 rano, bo nikt do mojego pokoju się nie sprowadził, Costi jest nadal sama. Kiedy wyjeżdżam pytało mnie już dwóch panów wczoraj popołudniu, w związku z opłatą za jedzenie i nie wiem czym jeszcze, a przed chwilą, ktoś znowu pytał Costi na korytarzu, kiedy wyjeżdża. Kiedy dojdzie wreszcie do waszej wiadomości, że we wtorek! Poza tym co ja mogę zrobić o 4 rano, nie spakuję się i nie przeniosę do innego pokoju, jeżeli mój jest akurat komuś potrzebny, nie wymknę się cichaczem, żeby za jedzenie nie płacić, więc po co mnie budzić i jeszcze kilka innych osób?

*Względnie ktoś przyjechał i potrzebował pokoju, ale jak wiadomo na MDI nikt nie wie, kto kiedy wyjeżdża i przyjeżdża, jak na uczelnię, która ma kształcić młodych menadżerów, to standard zarządzania akademikiem jest porażający.