Friday, November 28, 2008

Rishikesh

Czyli rafting, czyli jestem cała mokra i jest fajnie. Jeżeli ktoś z was jeszcze nie próbował rafting, a wybiera się na dłuższy czas do północnych Indii, to polecam Rishikesh. Ponad 3 godz. rafting po Gangesie nie powinien kosztować więcej niż 700-750Rs a zabawa jest przednia. Dodatkowy atut, to to, że Rishikesh jest stosunkowo blisko Delhi, jadąc nocnym autobusem - odjeżdża około 8:30 z dworca Kashmiri Gate (państwowy z A/C, nie dajcie się naciągnąć na prywatne - cena jest taka sama, ale standard gorszy) - można dojechać na tyle wcześnie, by się jeszcze trochę rano przespać. Jedyne co, to trzeba się w takim wypadku mocno targować, żeby za hotel o 3-4 w nocy za dużo nie przepłacić. Następnie koło południa wyjeżdżamy na rafting, a w pokoju z powrotem jesteśmy około 4-5 tej. Krótki rafting nie jest nadzwyczaj wymagający i każdy może spróbować, o ile tylko nie boi się doszczętnie zmoczyć :P.

From Rishikesh


Drugie oblicze Rishikeshu, to aśramy i żebrzący starcy/mędrcy, bo Rishikesh jak większość miast nad Gangesem jest miejscem bardziej religijno-pielgrzymkowym niż turystycznym. Ludzie przyjeżdżają tu by odwiedzić święte wody Gangesu, pomodlić się do bóstwa, oderwać się od świata doczesnego. Aśramów jest tu wręcz zatrzęsienie, podobnie jak Europejczyków poszukujących nowej duchowości i tym podobnych rzeczy. Wśród nich pewnie również spora rzesza fanów Beatlesów, bo to właśnie oni, a John Lenon w szczególności, odkryli Rishikesh dla świata zachodniego. Zatem niech żyje New Age. :P

Wednesday, November 12, 2008

Trochę o Shimli

Ja już chyba wspominałam Shimla jest bardzo europejska - nic w tym dziwnego, w końcu zbudowali ją Brytyjczycy. Główny deptak "The Mall" mógłby się znajdować w dowolnym miejscu w na wyspach i tylko wygląd spacerujących po nim osób wskazuje, że mimo wszystko nie jesteśmy w "dobrej, starej" Anglii.

FromFromHinachalPradeshPradeshHinachalShimliPradeshShimli Pradesh


MScandalw Shimli, o których wartcenrtumieć.

Scandal Point - czyli de facto centrum miasta, stąd możemy podejść do Christ Church, który w nocy jest przepięknie oświetlony, gdy natomiast zobaczymy go w ciągu dnia od razu pojawia się pytanie, po cHimachalaPradeshenergii elektrycznej (ale w Himachal ChristhChurch jest dostatek). Dołem poniżej Christ Church biegnie wspomniany już "The Mall" deptak z sklepami dla turystów i sprzedaScandalukurydzy oraz innych smakoskandalowy Scandal Point zawdzięcza pewnemu skandalowy towarzyskiemu, który miał miejsce za czasów British Raj. Otóż z tego właśnie miejsca Maharaja Patiali miał porwać córkę wicekróla (generalnego gubernatora) Indii, która to młoda dama wpadła mu w oko. To czy "porwanie" miało charakter dobrowolny czy przymusowy, to już inna sprawa, ale scandal był i to się liczy.

Viceregal Lounge, czyli obecny Indian Institute of Advanced Studies - przzepiękny budynek w otoczeniu zieleni, LonelyPlanet opisuje go jako skrzyżowanie Hogwartu z Tower of London, co według mnie jest przesadą. Jeżeli nie dla piękna architektury (wiem przesadzam) i przepych wnętrza (w zasadzie korytarza), miejsce to warto odwiedzić z uwagi na jego znaczenie historyczne, tu bowiem ważyły się laosy niepodległych Indii i Pakistanu.

Shimla to piękne miasto, a żeby zachować jej charakter władze wprowadziły pewne ograniczenia budowlane, i tak zaostrzone zostały procedury uzyskania pozwolenie na budowę nowego domu, a wszystkie nowe inwestycje nie mogą być Shimli niż 2-3 piętra.

Tyle mniej więcej o Shimli, dawno tam byłam i trochę już po drodze pozapominałam :(, ale za bloga trzeba się wziąć i go uzupełnić za nim zacznę na dobre podróżować, o ile zacznę, bo na razie wszelkie plany wyglądają mgliście :(. W zasadzie to tylko moja room-mate exchangeęcej wie czego chce i z kim, reszta exchange najpierw jedzie do Pakistanu, a potem w planach ma wielkie nic, znaczy coś im się po drodze wyklaruje, ale zanim się to stanie ja muszę sobie coś zaplanować. Na razie wstępny plGurgaon taki, że do 16-17 grudnia zostaję w Gurgaon i szukaMumbaiuiałów doMumbaiuerki, a potem jadę do Mumbaiu - co w Mumbaiu, to zależy od tego czy będę sama, czy będę miała towarzystwo, w piewszym przypadku jadę odwiedzić znajomych w Pune, w drugim to się Mumbaiua miejscu.

Media podają, że ataki w Mumbaiu już się skończyły i dobrze, mam nadzieję, że miasto szybko otrząśnie się po tragedii.

Dla wyjaśnienia notka ma datę 12 listopada, bo wtedy ją zaczełam pisać, dokończyłam dziś 29 listopada, w dniu kiedy zakończyły się walki z terorystami w Mumbaiu.

Thursday, November 6, 2008

Himachal Pradesh - uzupełnienie

Ostatnią notkę zakończyłam na Shimli, czyli de facto na samym początku naszej wyprawy. Z Shimli wieczorem pojechaliśmy do Rampuru, gdzie przenocowaliśmy w hoteliku bez wody, bo w mieście była awaria, 220Rs za pokój. Kubełek wody, kiedy ma się za sobą nocleg w pociągu, a przed sobą perspektywę nie mycia się przez najbliższych kilka dni, nie jest tym o czym człowiek by marzył, ale po 23 w Indiach (podobnie jak w każdym innym kraju) czasami trudno o coś lepszego. Bierzesz to, co jest albo czekasz do świtu.

Drogę do Bagipul miejscami z trudem można było nazwać wązką, do tej pory nie wiem jak na niej się mieści autobus, ale widać się mieści skoro udało nam się przejechać i to nawet dwa razy :).
From Hinachal Pradesh


Podejrzenia, że kubełek wody będzie ostatnim kubełkiem na najbliższych kilka dni okazały się słuszne w momencie, gdy wieczorem dotarliśmy do Forest Guesthous, który okzał się być w zasadzie miejscem noclegu podczas jatry, corocznej pielgrzymki na Shirhkand Mahadev odbywanej w lipcu i sierpniu, wtedy szlak musi być naprawdę uczęszczany, o czym świadczą pozostawione wzdłóż całej drogi papierki (stwierdzenie, że w górach się nie śmieci zdaje się nie sprawiać na nikim dużego wrażenia), miejsca po obozowiskach, a także doskonałe oznakowanie szlaku. W pozostałym okresie Forest Guesthouse działa w zasadzie na telefon po wcześniejszym umówieniu się.

Dokładny opis wspinaczki mogę chyba pominąć i skoncentrować się na własnych odczuciach (tak kobiety podobno lubią pisać o sobie, więc niech będzie, że o sobie piszę :P), jeżeli komuś zależy na szczegółach to pragnę odesłać do strony Radka i Bogny, doką z resztą zawsze chętnie odsyłam. :)
Kiedyś przeczytałam (było to, w którymś wydaniu "Podróży"), że w Tatrach w jeden dzień można przejść trzy doliny, a w Himalajach jedną doliną idzie się przez trzy dni i jest to prawda, z tym, że na jedną niezbyt jak na Himalaje wysoką (raptem około 5200m npm) górę trzeba się wspinać też przez 3 dni. Różnice wysokości w Himalajach są zarówno piękne jak i przerażające. Piękne są ponad 100m wysokości wodospady i widok ośnieżonych szczytów w górze i pokrytej lasem doliny w dole. Przerażające, gdy człowiek zaczyna się zastanawiać jak daleko jest od wszelkiej cywilizacji (choć zasięg telefonii komórkowej na trasach pielgrzymkowych jest doskonały, ostatni raz byłam w stanie wysłać smsa na prawie 4000m w okolicach Kali Gati - odsyłam do mapy na stronie Radka), a przede wszystkim jak wysoko musi jeszcze wejść. Ponad 1500 m różnicy wysokości z dużym plecakiem jest już nielada wyczynem, ale to i tak dopiero połowa góry. Dla ścisłości uprzedzę, że na sam Shrikhand Mahadev nie udało nam się wejść, powodów było kilka - ograniczenie czasowe, brak drewna, problemy z aklimatyzacją (choroba wysokościowa zaczyna się od 3500 m npm, a my i tak spędziliśmy dwie noce powyżej tej wysokości), ogólne zmęczenie. To, że w ogóle zaszliśmy tak daleko zawdzięczamy naszemu tragarzowi i przyjacielowi Dinanathowi, który nie dość, że nosił dla nas część sprzętu, to przotrafił przyrządzić pyszny czaj i te jabłka, które miał w swoim worku. :) Poza tym Dinanath zaprosił nas, żebyśmy przenocowali u niego jak będziemy wracać, z czego później skorzystaliśmy. Nocleg w wiosce w Himachal Pradesh, to sama przyjemność, domy w tym rejonie są zbudowane na wysokim podpiwniczewniu, które pełni funkcję składu/obory. Część górna jest zazwyczaj drewniana ze spadzistym dachem. Kuchnia i łazienka, to dwa oddzielne budynki, przy czym łazienka zazwyczaj pozostaje nieużywana (ciekawe po co w takim razie jest?), przyczyna tego jest dość prosta. Jedynym źródłem bierzącej wody jest publiczny kran na głównym "placu" we wsi (czyli raptem jakieś 20-30m od domu), z kranu można przeciągnąć wąż, żeby napełnić banię na dachu łazienki. Problem w tym, że można to zrobić jedynie w nocy, ale po co skoro równie dobrze można przynieść sobie wiaderko wody na indywidualną kompiel.

From Hinachal Pradesh


Trójka dzieci naszego gospodarza, cała trójka chodzi do szkoły :).

Dlaczego nie pojechałam do Udaipuru + dzień na uzupełnianie bloga

Cały tydzień cieszyłam się na weekendowy wyjazd do Udaipuru. Znawcy powiadają, że to najpiękniejsze miasto w Rajastanie, a jeżeli ktoś już w Rajastanie był, to wie, że należy się w takim razie dużo spodziewać. Niestety w środę dopadła mnie temperatura z niewielkimi dolegliwościami przewodu pokarmowego, które w ciągu nocy przerodziły się w trochę większe dolegliwości i tak cały czwartek przeleżałam w łóżku, czego efektem była decyzja, że do Udaipuru 12h autobusem nie jadę :(. Choć z perspektywy dnia dzisiejszego, to w zasadzie mogłabym pojechać, bo z całych dolegliwości został mi tylko ból głowy, który równie dobrze może być spowodowany stanem powietrza w Gurgaon, które nie jest pierwszej świerzości, a czasami mam wrażenie, że nawet drugiej nie jest.

Z racji, że z bóle głowy nie za bardzo jestem w stanie poświęcić się lekturze mądrych książek o tematyce biznesowo-marketingowej, postanowiłam wreszcie się wziąć za mojego bloga i uzupełnić ostatni miesiąc. Przyjamniej będzie jakaś korzyść z tego, że zostałam.