Friday, September 5, 2008

Dzień pierwszy

Miła niespodzianka, żeby mieć internet w MDI wcale nie trzeba łazić po kabelek, można po prostu usiąść z laptopem na stołówce - jest WiFi i to takie, które nic sobie nie robi z przerw w dostawach energii. :) Po kabelek swoją drogą i tak się wybiorę w przyszłym tygodniu, bo zawsze wygodniej mieć internet w pokoju niż w tzw. przestrzeni publicznej - na stołówce nie pogadam sobie głośno przez Skype'a.

Jest gorąco, a nawet bardzo gorąco i parno, ale do się przeżyć, zwłaszcza jak się siedzi koło pracującego wentylatora. O dziwo można nawet w tej temperturze jakoś funkcjonować. Można pojechać do sektora 14 (i zrobić tam zakupy) oraz do Malli handlowych, gdzie generalnie można kupić to co w polskim centrum handlowym :). Jedno wiem z ciuchami nie będę miała żadnego problemu, moich ukochanych bluzeczek z krótkim rękawkiem i kołnierzykiem jest zatrzęsienie, są też rzeczy bardziej indyjskie, ale na razie stwierdziłam, że się wygłupiać nie będę i zostanę przy stroju europejskim. :) Chyba tak lepiej, zwłaszcza, że strój europejski, przynajmniej wśród klas zamożniejszych jest równie popularny (a może nawet bardziej) niż indyjski, więc co mam być taka hup siup do przodu :P.

Skoro już się przyznałam, że coś tam kupiłam 3 książki, okulary przeciwsłoneczne (najdroższe ze wszystkiego, bo prawie 2500 rupii, ale chciałam sobie kupić porządne, a stare zostawiłam w czwartek w FOR) i kolczyki - srebrne kółka z taką fajną zwisającą kuleczką.

Proszę się nie dziwić, że piszę głównie o sobie, podobno kobiety tak mają, że o sobie głównie piszą. Obiecuję, że na przyszłość się poprawię. :)

Z miłych zaskoczeń w Gurgaon nie gapią się, aż tak na białego człowieka. W Mallach ceny są podane z góry i w miarę rozsądne. :) W małej księgarence w 14 sektorze mogłam zapłacić kartą :). Przy zapłacie kartą debetową chcą od człowieka i pin i podpis, a przy większych płatnościach kartą kredytową chcą od człowieka imię, nazwisko i numer kontaktowy - tak samo było jak z mamą byłyśmy w Indiach ponad rok temu. :) Może bez numeru kontaktowego, ale nie pamiętam dokładnie.

1 comment:

Unknown said...

ahhahh bosko Bryzi...dasz rade i czekam na kolejne informacje....buzki kochana pozdrowienia ode mnie, od mojej Kasi i NAtalji :D