Delhi nie gryzie, to pierwsza myśl, druga myśl jest taka, że w Delhi ludzie są sympatyczni, rikszarz będzie cię przez pół godziny nagabywał, żebyś jednak wsiadł/wsiadła zamiast iść 2 km odcinek Rajpath na piechotę, ale jak odmówisz nie skrzywi się i nie zacznie kląć na czym świat stoi. Miłe jest także, to że zawsze znajdzie się ktoś, by z tobą pogadać - w sklepie, na ulicy, Hindusi do perfekcji opanowali tzw. small taks, ale od pogody i tematów, gdzie byłeś, co widziałeś, wolą 'wer ar ju from'?
Ktoś mi kiedyś mówił, że rikszarze najbardziej zawyżają ceny w miejscach turystycznych dla białych pasażerów i niewątpliwie jest to prawda, założenie jest takie, że jak białego znajdziesz w nietypowym miejscu, to istnieje spore prawodpodobieństwo, że ten biały mniej więcej zna ceny i będzie się targował.
No comments:
Post a Comment