Monday, September 8, 2008

Delhi

W niedzielę z dwójką Niemców Janą, moją współlokatorką i Antonio (pół-Hiszpan pół-Niemiec), który na MDI przyjechał na 2 semestry i w ciągu pierwszego zdążył się już mniej więcej zorientować co i jak. Do Delhi pojechaliśmy komunikacją miejską, natomiast po Delhi przemieszczaliśmy się metrem i moto-rikszą. Metro w Delhi zwłaszcza na połódnie od Rajiv Chowk i India Gate jest wszechobecne - przede wszystkim w postaci niebieskiego ogrodzenia z napisem Delhi Metro. Merto powstaje chyba jednocześnie na całej planowanej lini, budowane jest pod ziemią w centrum, w Gurgaon natomiast będzie na estakadzie nad Mehrauli Rd - "ulicą Mall-i".

Delhi nie gryzie, to pierwsza myśl, druga myśl jest taka, że w Delhi ludzie są sympatyczni, rikszarz będzie cię przez pół godziny nagabywał, żebyś jednak wsiadł/wsiadła zamiast iść 2 km odcinek Rajpath na piechotę, ale jak odmówisz nie skrzywi się i nie zacznie kląć na czym świat stoi. Miłe jest także, to że zawsze znajdzie się ktoś, by z tobą pogadać - w sklepie, na ulicy, Hindusi do perfekcji opanowali tzw. small taks, ale od pogody i tematów, gdzie byłeś, co widziałeś, wolą 'wer ar ju from'?
Ktoś mi kiedyś mówił, że rikszarze najbardziej zawyżają ceny w miejscach turystycznych dla białych pasażerów i niewątpliwie jest to prawda, założenie jest takie, że jak białego znajdziesz w nietypowym miejscu, to istnieje spore prawodpodobieństwo, że ten biały mniej więcej zna ceny i będzie się targował.

No comments: