Piątek i sobotę w większości spędziłam w Gurgaon, odwiedzając znany wszystkim studentom MDI sektor 14 (
15Rs = 80gr - rikszą rowerową) i centra handlowe - nie wiem ile ich dokładnie jest, ja na razie naliczyłam 5 z czego byłam w 3. O centrach handlowych już wspominałam, dodać mogę tylko, że w Sahara Mall jest supermarket (co nie jest regułą) Big Bazzar, gdzie dostać można praktycznie wszystko, od ciuchów przez różnego rodzaju produkty gospodarstwa domowego, po artykuły spożywcze. Z dobrych rzeczy w Sahara Mall zaraz - przed kasami na piętrze można dostać pyszne i bezpieczne
kulfi - bezpieczne, bo w Mallu, bo zjadłam i żyję, bo przede mną kupowało je 10 hindusów, a oni by nie kupowali tego, co jadalne nie jest.
Gdyby ktoś wpadł do Gurgaon, to dobre jedzenie, a przede wszystkim bezpieczne jest w Karim's, muzułmańska restauracja, niestety nie wiem, w którym sektorze za 1800Rs (100 zł) z szóstkę (ja, Marta - która właśnie skończyła swój semestr na MDI, Radek z Bogną, Paweł - który z kolei spędzał w Gurgaon wakacje pracując dla jakiegoś NGOs-a i Maciek=południe Indii w 14 dni z czego 3 noce nie w pociągu). Gdzie indiej można się podobno objeść za 150RS od osoby (porcja dla dużego chłopa), ale w Karim's lassi podali mi bez proszenia bez lodu (czyli 100% bezpieczne).
Dla tych co mają dość mojego pisarstwa i wolą relacje wyższego sortu - polecam stronę Radka.
http://www.buka.livenet.pl/voyage/indie/
No comments:
Post a Comment