Friday, October 17, 2008

Himachal Pradesh

...zanim przejdę do konkretów, chciałabym zachęcić do pisania komentarzy. Po pierwsze miło jest się dowiedzieć, że ktoś jednak twój blog czyta, po drugie chętnie usłyszałabym jakieś uwagi typu co jest tak, co jest nie tak. Pytania, wątpliwości. Jakiś feedback proszę, pisanie bloga jest przyjemne, ale są inne przyjemności w życiu niż pisanie bloga, którego nikt nie czyta.

Teraz zdawna obiecane wyjaśnienie, co robiłam podczas SPA (Summer Placement Activity).

W czwartek wieczorem czwórka "himalaistów", ja, Radek, Vilma i Giedrus (para Litwinów) pojechała do Delhi, nasz cel stary dworzec w Delhi i pociąg do Kalki, czyli miejsca przesiadki na kolejkę wąskotorową do Shimli. Jeżeli ktoś kiedykolwiek postanowiłby ułożyć listę miejsc najbardziej zatłoczonych w Indiach, to dowrec w Starym Delhi byłby zapewne w czołówce, dworzec w Nowym Delhi zresztą też. Ludzie leżą, stoją, czekają, przemieszczają się między peronami, kupują przekąski i napoje, Centralny przed weekendem majowym wydaje się przy tym wszystkim pusty i czysty, bo tutejszy zwyczaj rzucznia śmieci gdzie popadnie mogą docenić jedynie szczury (po torach biegały takie wielkości dobrze odrzywionego chomika polskiego). Tym razem nasza grupa z Europy Środkowo-Wschodniej podróżowała sleeperem, czyli najtańszą klasą, która zapewnia minimum komfortu, czyli możliwość przespania się i rezerwacji miejsc, nie zapewnia za to klimatyzacji (to akurat dobrze), pościeli (więc własny śpiwór niezbędny), porządnego sprzątania na początku trasy (tymbardziej śpiwór/pościel niezbędne).

Ważna informacja - z Delhi wyjechaliśmy i do Kalki dotarliśmy zgodnie z planem, czyli o godzinie 5:30 i tu czekał nas pociąg do Shimli, a w zasadzie dwa pociągi o 6:00 delux za 280Rs (ze śniadaniem) lub 6:30 za 34Rs przy czym o śniadanie trzeba było sobie zadbać indywidualnie, co w Indiach nie jest trudne, bo na stacji zakupić można różne pyszności (najczęściej smażone) z jednorazowego tależyka lub jednorazowej gazety, a czasem nawet eleganckiego styropianowego opakowania. Jedzenie jest tanie, smaczne i bezpieczne, bo a) obrobione termicznie, b) świerze, c) wegetariańskie, czyli nie ma tam żadnych łatwo psujących się rzeczy jak mięso, jedyne zastrzeżenia można mieć najwyżej do oleju, ale z drugiej strony w polskiej smarzelni różne rzeczy mogą człowieka czekać. Nie muszę chyba pisać, na którą opcję się zdecydowaliśmy - my ludzie z Europy Środkowo-Wschodniej.

From Hinachal Pradesh

Dworzec w Kalce - ale tu pusto.

From Hinachal Pradesh

Kalka-Shimla train (od 1903 roku)

Shimla, to stlica stanu Himachal Pradesh, niewielkie miasto jak na warunki indyjskie, bo około 200 tys. i bardzo czyste. Na gółwnym deptaku The Mall, co kilka metrów jest kosz na śmieci lub tabliczka przypominająca, że za śmiecenie można zapłacić nawet 500Rs (~27 zł), co nie jest tak mało biorądz pod uwagę, że obiad w porządnej restauracji kosztyuje do 200Rs (w New Plaza Restaurant - Middle Bazar, Shimla - polecam). Shimla polskiemu turyście przywodzi na myśl Zakopane, może z tą tylko różnicą, że Zakopane jest w kotlinie, natomiast Shimla umiejscowiła się na szczycie i zboczach góry - wyżej już nie było można.


From Hinachal Pradesh

Relacja ze wspinaczki będzie później, na razie zdjęcia.


Hinachal Pradesh

3 comments:

wasazanka said...

no cóż, zazdroszcze. tez chcialaysmy sie z Sjahrina wybrac do Shimli, nie mówiąc o tym, że marzy mi się jakikolwiek trekking w Indiach...

pzdr z bezpiecznego, czystego, spokojnego, cichego, ślicznego Karlsruhe

wu es żet

Anonymous said...

Cześć Bryzka,
Już dawno temu próbowałam coś tu Ci wpisać, ale chyba zraził mnie ten system weryfikacji:)
Żebyś jednak nie miała poczucia osamotnienia, to próba ponowna. Jak się uda, to będę pojawiać się częściej:)
Ściski,
wrydź

Anonymous said...

Czytam wszystko. Z przyjemnością czytam. Komentarzy nie lubię dodawać, więc tego nie robiłam, ale skoro się dopominasz...
Pozazdrościć ciekawego doświadczenia.
Pozdrowienia.
Juna