Czyli rafting, czyli jestem cała mokra i jest fajnie. Jeżeli ktoś z was jeszcze nie próbował rafting, a wybiera się na dłuższy czas do północnych Indii, to polecam Rishikesh. Ponad 3 godz. rafting po Gangesie nie powinien kosztować więcej niż 700-750Rs a zabawa jest przednia. Dodatkowy atut, to to, że Rishikesh
jest stosunkowo blisko Delhi, jadąc nocnym autobusem - odjeżdża około 8:30 z dworca Kashmiri Gate (państwowy z A/C, nie dajcie się naciągnąć na prywatne - cena jest taka sama, ale standard gorszy) - można dojechać na tyle wcześnie
, by się jeszcze trochę rano przespać. Jedyne co, to trzeba się w takim wypadku mocno targować, żeby za hotel o 3-4 w nocy za dużo nie przepłacić. Następnie koło południa wyjeżdżamy na rafting, a w pokoju z powrotem
jesteśmy około 4-5 tej. Krótki rafting nie jest nadzwyczaj wymagający i każdy może spróbować, o ile tylko nie boi się doszczętnie zmoczyć :P.
Drugie oblicze Rishikeshu, to aśramy i żebrzący starcy/mędrcy, bo Rishikesh jak większość miast nad Gangesem jest miejscem bardziej religijno-pielgrzymkowym niż turystycznym. Ludzie przyjeżdżają tu by odwiedzić święte wody Gangesu, pomodlić się do bóstwa, oderwać się od świata doczesnego. Aśramów jest tu wręcz zatrzęsienie, podobnie jak Europejczyków poszukujących nowej duchowości i tym podobnych rzeczy. Wśród nich pewnie również spora rzesza fanów Beatlesów, bo to właśnie oni, a John Lenon w szczególności, odkryli Rishikesh dla świata zachodniego. Zatem niech żyje New Age. :P
3 comments:
Ale Ganges to brudny jest. Ja się lubię moczyć, ale w czystej wodzie :P
Edi w Rishikeshu Ganges jest jak Wisła w Wiśle (a możne nawet czystszy), jeszcze Hindusi nie zdążyli go tam zabrudzić. A jak się człowiek jeszcze trochę głębiej w Himalaje zapędzi, to może nawet spokojnie wodę ze strumyka pić, tylko najpierw musi się dostać na wysokość 3000 m.n.p.m. minimum.
Aaa, no chyba, że tak :D
To w takim razie zazdraszczam :D Bo uwielbiam wodę i wszelkie się w niej pluskanie :)
Post a Comment